Czego ty tak naprawdę od siebie chcesz?

„Co to niby ma mi dać? Oprócz zabrania 15min, w których mogłabym np. poczytać lub też pobuszować na Pintereście, w poszukiwaniu jakiś smakowitych lekcyjnych kąsków” myślałam.

I w sumie nie pamiętam kiedy, ale przyszedł ten czas, zakochania się w tym do szaleństwa. I tak moja miłość głęboka trwa do dnia dzisiejszego. Nie wyobrażam sobie piątków bez niej. Nie wspominając już o lekcjach, która musowo muszą się nią kończyć.  

Refleksja. Bo o niej mowa. Tak kocham, kocham, kocham. 

Co to takiego 

To stawianie sobie pełnych ciekawości pytań, na które szukając odpowiedzi możesz nauczyć się czegoś nowego o sobie. I jak myślisz „A czego ja mam się o sobie niby uczyć? Wiem już wszystko.” To jesteś na bardzo dobrej drodze do zakochania. Bo miałam tak samo, na początku:)

Powiem ci, że tak się zakręciłam z tą praktyką, że uprawiam ją prawie codziennie, na różniaste sposoby. Jak chcesz zobaczyć ten super łatwy, nieangażujący zbytnio czasu i energii, to wskakuj tutaj. 

Ale dziś chcę ci pokazać coś z gatunku Refleksyjnej Kobyły. Bo będziemy podsumowywać miniony rok lub semestr, jak wolisz. W zależności wg jakiego kalendarza żyjesz, styczeń-grudzień czy wrzesień-sierpień.  

Nie ma to większego znaczenia, poza tym, że przy całym 2020 będziesz musiała odgrzebać w swojej pamięci nieco więcej zdarzeń, niż przy wersji jednego semestru. Jakkolwiek wybierzesz będzie git. 

Na czym to polega

Siadasz i piszesz. As simple as that. Możesz gadać jak wolisz, ja gadam, ale przy codziennej refleksji. Przy takich dłuższych posiedzeniach wolę pisać, bo pisanie ma moc. Długopis chodzi, a wnioski same wylewają się na papier. 

Cała filozofia w tym, żeby przysiąść, a do tego potrzebujesz porządnej dawki informacji „Co ja z tego będę mieć?” 

Proszę cię Kochana bardzo: Co może dać ci ta (semestralna) refleksja: 

  • Odkryjesz co sobie odpuszczać, żeby nie dopuszczać do zmęczenia materiału 
  • Zbadasz „co cię jara, co cię podnieca”, i jak ukręcić tym łeb wkradającemu się poczuciu nudy
  • Odnajdziesz nowe możliwości i zachce ci się znowu chcieć! 
  • Zobaczysz na co idzie twoja energia i zastanowisz się, czy ty oby na pewno coś z tego stawania na rzęsach masz
  • Dowiesz się czego ty tak naprawdę od siebie chcesz

I zapewne grono innych rzeczy, bo tak naprawdę choć pytania są dla każdego takie same, to i tak w zależności, kto na nie odpowiada, może czerpać z nich zupełnie coś innego. 

Ready-steady-REFLEKSJA tu na ciebie czeka! 

plus Bonus coś dla twoich uczniów – „The Reflection Tickets”, do druku, zalaminowania i wykorzystania na podsumowanie każdej lekcji. 

 

… jak go zdobyć dowiesz się ściągając tego PDF-a. 

Czy to nie jest przypadkiem marnowanie lekcji?

U mnie zabawa z „The Reflection Tickets” to jakieś 5-7 min. Często po polsku, jeśli ktoś nie czuje się na siłach rozpracować swego pytania po angielsku. Tak więc tak, może pojawić się „pomocny” głos w głowie „A czego ich to nauczy? Po polsku? Przecież mogłabym z nimi w tym czasie zrobić np. jakąś grę.” 

I tu cię Kochana pragnę uspokoić. Po polsku, bo to nie jest zadanie na ćwiczenie umięjętności językowych. Ale zdecydowanie warto je robić, bo dzięki niemu odkrywamy jak uczymy się szybciej. Więc wbrew pozorom jest to inwestycja w oszczędność czasu. 

Jak to rozegrać strategicznie

Często-gęsto tak jest, że niby o czymś wiemy, jesteśmy przekonani, że warto to zrobić, ale… nie robimy. Taka już rola naszego mózgu, który chroni nas przed „niepotrzebnym” wysiłkiem. Znajdzie wiec on zawsze tysiące wymówek, dlaczego teraz do tego nie zasiadać.  

Jak to obejść?

Powiem ci jaki jak mam na to patent. Umawiam się ze sobą na konkretny termin. I zapisuję go w plannerze. Zawsze wybieram czas, w którym jestem spokojna, że da się to ogarnąć. I tu znów cud pisania, a raczej zapisania: jak zapiszesz coś w kalendarzu podnosisz szansę, że to zrobisz o 42%. Wow! To sporo.

Po drugie, jeśli umawianie się ze sobą nie działa na ciebie, fajnie jest poszukać kogoś do wsparcia. Ostatnio właśnie mam problem z egzekwowaniem swoich Podsumowujących Randek (więcej o nich znajdziesz klikając tu) tak więc umówiłam się z Agatą, że będziemy spotykać się co dwa tygodnie, żeby się sprawdzać, ile każda z nas podziałała w tym temacie. 

Znalezienie drugiego zapaleńca w danej sprawie, to najlepsza rzecz jaką możesz zrobić. Będziesz czuła się w obowiązku wykonać zadanie, no bo trzeba coś jej powiedzieć za te 2 tygodnie. 

Pomyśl sobie kogo chciałabyś zaprosić do refleksji. Prześlij jej linka do tego posta. Umówicie się na spotkanie. Przed nim, przeróbcie te 12 pytań, każda sama. A wnioski, do których się dokopiecie, obgadajcie przy piernikowym Latte.  

I tu będziesz mięć dodatkową wartość- perspektywę drugiej osoby, dzięki której nauczysz się jeszcze więcej o sobie. 

To co, zainspirowana? 

Ściągaj PDF-a, wyciągaj kajet, parz kawę i odkrywaj siebie na nowo…

przygody z rozdziawioną buzią,

kasia. 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *